Smażyć czy nie, a jeśli tak – to jak i na czym? 4 kluczowe informacje na temat olejów!

Smażenie to złoooo, słyszysz zewsząd.

No cóż, tak się składa, że to blog o zdrowej diecie i aktywnym trybie życia, więc nie powiem Ci nic innego 😀 Ale nie będę ukrywać, też czasem smażę – pytanie, jak to robić, by nie było to najgorsze zło, a spośród olejów do smażenia wybrać taki, który nam nie zaszkodzi?

 

shutterstock_131264438-550x366

 

  1. Jeśli już smażyć, to jak?

Najgorsze jest smażenie długo lub w głębokim tłuszczu. Oba działania powodują, że temperatura na patelni wzrośnie na pewno powyżej 200 stopni – a to jest temperatura, podczas której większość olejów zostawi nam w obiedzie tłuszcze trans. Tłuszcze trans to rakotwórcze substancje, których, mówiąc wprost – nie chcesz zjadać. I to pal sześć otyłość, nie chcesz głównie ze względu na zdrowie.

Smażymy więc krótko. Nie potrzeba długiego czasu, by zeszklić cebulę lub ściąć jajka. I na małej ilości oleju. Jeśli duszę długo mięso na patelni, podlewam je wodą, a nie olejem, a najczęściej dodaję po prostu warzywa, które puszczają wodę (cukinia, pomidory, bakłażan, itp). A chrupiące efekty uzyskuję w piekarniku, nie na patelni pełnej tłuszczu 🙂

12744681_479067652298562_2519532432753448157_n

 

 

  1. Na jakim oleju smażyć?

Kolejna najgorsza rzecz to smażenie na oleju nieprzystosowanym do obróbki termicznej. Każdy olej ma określoną temperaturą dymienia, czyli granicę zachowania swoich korzystnych właściwości (kwasy omega-3, omega-6, witamina E, kwas oleinowy) i niektóre oleje ze względu na niską temperaturę dymienia można spożywać wyłącznie na zimno.

Konkretnie. Ze względu na temperaturę dymienia i wartości odżywcze oraz dostępność dobrej jakości produktu wybierzmy do smażenia (krótko, i na niewielkiej ilości) oraz pieczenia (w temperaturze powyżej 200 stopni):

– olej kokosowy nierafinowany

lub

– masło klarowane

 

 

  1. Co z oliwą z oliwek?

Też lubię. Kraje śródziemnomorskie wykorzystują oliwę z oliwek nie tylko do zimnych sałatek, wiadomo. I owszem, nadaje niepowtarzalnego smaku, aromatu, zapachu, uwielbiam! I używam również do obróbki termicznej, świadoma faktu, że wysoka temperatura pozbawia ją niektórych wartości odżywczych – chociaż i tak jest chemicznie trwalsza od większości olejów.

Temperatura dymienia oliwy to zdecydowanie poniżej 200 stopni (od 130 do 180), dlatego dodaję ją na końcu, do przyrządzonego już dania, lub podgrzewam bardzo krótko albo w niskiej temperaturze w piekarniku.

13532964_510332822505378_7746415550635851668_n

 

 

  1. Inne zdrowe oleje

Tłuszcze są niezbędnym składnikiem zdrowej diety, a nierafinowane oleje dobrej jakości ich bardzo dobrym źródłem. W tej kwestii stawiam na różnorodność i smak. Każdy z tych olejów ma inny zapach (bardzo lubię oleje o orzechowym smaku do sałatek i jaglanki z warzywami, np. olej sezamowy) i dostarczą nam innych wartości odżywczych (proporcje kwasów tłuszczowych i zawartość witamin).

Dla przykładu, olej z pestek dyni pomaga w zwalczaniu pasożytów układu pokarmowego u dzieci, a olej lniany znacznie wpływa na naszą odporność na infekcje i wszelkie dolegliwości żołądkowe. Oliwa obniża poziom ciśnienia krwi, a olej z awokado zawiera lecytynę, która jest budulcem komórek mózgu. Naprawdę, nie jest trudno urozmaicić dietę w ten sposób, niewielkim wysiłkiem wpłyniemy korzystnie na nasze zdrowie.

Koniecznie zwracaj uwagę:

– olej powinien być tłoczony na zimno, nierafinowany i nieutwardzony

– część olejów traci swoje dobroczynne właściwości pod wpływem światła i ciepła, przeczytaj, jaki jest zalecany sposób przechowywania

 

 

Uważasz, że to przydatne informacje?

Jeśli tak, udostępnij proszę i podziel się ze światem 🙂

Dziękuję!

Kotlety drobiowe z dynią

Wbrew polskim tradycjom, nigdy nie smażę kotletów. I gwarantuję, raz zrobicie w piekarniku i już nie będzie Wam się chciało stać i pilnować patelni, wietrzyć kuchni i odsączać tłuszczu. Dodatkowo unikam dodatków w stylu bułka tarta, starając się dorzucić wartości odżywczych i smakowych. Tym razem padło na dynię 🙂

Dynia jest niskokalorycznym warzywem, bogatym w błonnik i witaminę C. Odkwasza organizm, co jest szczególnie cenne teraz – w okresie spadku odporności. Beta-karoten obniża poziom cholesterolu, dbając o nasze serce. Dynię najczęściej wykorzystuję do zup i curry, czasem do ciastek. Pierwszy raz domieszałam do kotletów.

Wyszło zaskakująco pysznie, dlatego z chęcią dzielę się przepisem, przy okazji zapamiętując dla samej siebie 😛


Składniki:

1 mała dynia hokkaido

pół cebuli

ząbek czosnku

0,5 kg mielonego indyka

2 jajka

olej kokosowy

sól, pieprz, siemię lniane

 

Najpierw dynia:

Umyłam dynię, odcięłam końce, przekroiłam na pół i wydrążyłam pestki. Wysmarowałam wnętrze olejem kokosowym, oprószyłam solą i upiekłam w piekarniku do miękkości (180 stopni, 45-60 minut). Po ostudzeniu zmiksowałam na mus w blenderze (razem ze skórką).

Potem kotlety:

Wymieszałam mus dyniowy z mięsem (najlepiej zmielić pierś z indyka) i dorzuciłam pokrojoną drobno cebulę, ząbek czosnku i jajka. Doprawiłam solą i pieprzem, uformowałam kotlety, posypałam siemieniem i piekłam 45 minut w piekarniku (200 stopni).

Kotlety podałam z kaszą jaglaną i frytkami z warzyw (pieczone plasterki buraków i marchewek).


Smacznego!

Jak się ubrać teraz na bieganie?

Jesień. Zima. Rano temperatura koło zera, wieczorem nie lepiej. No a biegać trzeba! Jak??

dsc_0465

Post o tym, jak się ubrać na bieganie, żeby:

– nie przeziębić się

– nie przegrzać ani nie zmarznąć

– było wygodnie

dsc_0452


O ile latem odpowiednie ubranie to nie niezbędna rzecz, a jedynie kwestia komfortu, o tyle w chłodne, zimne i mroźne dni – to kwestia zdrowia. Już nie wspomnę o tym, że motywację wystarczająco podkopują ciemności – z którymi nic nie zrobimy, ale zimno możemy pokonać 🙂

Nie musisz od razu wydawać całej pensji na wszystko nowe (choć wiem, że to bywa przyjemne, ale ja Ci tego pretekstu nie dam 😛 ). Co trzeba mieć obowiązkowo, a co jest komfortowym dodatkiem?

img_20161108_102316

Poniżej wypisałam 4 niezbędne, moim zdaniem, elementy odzieży w zimne dni. Chciałabym zaznaczyć, że to głos mojego doświadczenia i subiektywnych odczuć 🙂

  1. Pierwsza warstwa, czyli bielizna termoaktywna

Przylegająca, bezszwowa, najlepiej zabudowana pod szyję koszulka z długim rękawem. Nie grzeje, tylko odprowadza wilgoć i zapobiega wyziębieniu. Jak tylko temperatura spada do 0-5 stopni, wyciągam swoje koszulki. Na nogi też, pod leginsy biegowe, polecam getry termoaktywne – ale to dopiero na konkretny mróz.

  1. Druga warstwa, czyli bluza

Jeśli temperatura oscyluje już w okolicy zera, polecam bluzę z ociepleniem. Ewentualnie wiatrówkę. Na cieplejsze dni odpowiednia będzie nieocieplana, chroniąca przed wiatrem lub deszczem.

  1. Ciepłe skarpetki

Koniecznie. Biegowe cieplejsze skarpetki to nie tylko kwestia komfortu, ale także ochrona przed kontuzją. Na lekki mróz wyjmuję też ocieplane getry (jako jedną warstwę na nogi).

  1. Opaska na uszy i zatoki oraz rękawiczki

Szczególnie, jeśli miewasz problemy z zatokami. Warto kupić dwie opaski – antywiatrową bez ocieplenia, a na mroźne dni czapkę lub ocieplaną opaskę. Koniecznie z termoaktywnego materiału, który odprowadzi wilgoć. Najgorsze, co można zrobić, to założyć uniwersalną czapkę na co dzień, która zrobi się mokra i zimna i nam „załatwi” zatoki. Rękawiczki mogą być uniwersalne.

img_20161025_150330

Co nie jest konieczne – przynajmniej moim zdaniem?

Kurtka – myślę, że na początek to zbędny wydatek. Owszem, wiatrówka jako zamiennik bluzy to niezły pomysł. Ale trzecią warstwę w postaci kurtki wyciągam tylko na konkretny mróz. Warto też dodać, że popularne i drogie materiały soft shell polecałabym raczej dość zaawansowanym biegaczom, biegającym w zmiennych warunkach na różne dystanse.

Buty – oczywiście zakładam, że buty biegowe macie, jeśli zainteresował Was ten post 😀 Buty to absolutnie niezbędny rekwizyt 😉 Chodzi mi o to, że na zimę nie trzeba mieć dodatkowej pary, damy radę 🙂

Komin – jeśli bluzy i kurtki mają stójki i kaptury, komina używam rzadko. Dopiero wtedy, kiedy naprawdę przymrozi.

dsc_0474

Nie czekaj do lata 🙂 Zimą też się biega!! 🙂

Co o tym myślicie? Macie podobne doświadczenia i pomysły? 🙂 Piszcie!

Jak się zmotywować? 5 sprawdzonych sposobów

Jak się zmotywować? Dasz radę! Ale pozwól, że zacznę od pewnego schematu…

Zaczęłaś ćwiczyć. Na początku czujesz zakwasy, potem większą moc. Czasem się nie chce, ale szkoda Ci efektów. Dajesz radę, jest coraz lepiej! Nawet…może to polubiłaś?? A potem trach, jakiś wyjazd, weekend, odpuszczenie diety, przeziębienie – coś Cię wybiło z rytmu.

I co teraz? Jak się zmotywować?

jak się zmotywować

Czytaj dalej Jak się zmotywować? 5 sprawdzonych sposobów

Brownie z fasoli – czekoladowo i zdrowo

Że jak to, z fasoli?

Ciacha fasolowe nie są już żadną nowością, ale jednak ciągle miewają sceptyków 🙂 Na wszelki wypadek przed mniej otwartymi kulinarnie członkami rodzin nie chwal się tym składnikiem tak od razu 🙂

Próbowałam różnych przepisów i metodą prób i błędów skompilowałam przepis, z którego wychodzi brownie najbardziej mi smakujące. Jest przede wszystkim bardzo mocno czekoladowe.

Czytaj dalej Brownie z fasoli – czekoladowo i zdrowo

Wakacje

Zwiedzaliśmy, leżeliśmy, ćwiczyliśmy, czytaliśmy, pływaliśmy, jedliśmy, tańczyliśmy.


Przeczytałam 3 książki, czyli prawie jak w bezdzieciowe wakacje! I to często na plaży, a obok Mimi bawiła się piaskiem i morzem. Czemu nie robię tak w domu? Wydaje mi się, że ciągle muszę coś, muszę aktywnie, z nią, lub dla niej? Czasem wystarczy naprawdę obecność i spokój.

Nie śpiesząc się, nie robiąc zakupów i nie gotując, bez zabawek i bez przedszkola – czas z dzieckiem jest tak inny. Dużo więcej gadamy, wszyscy w trójkę. Siadamy tak po nic, nie po to, żeby zjeść albo coś przeczytać, tylko tak siedzimy po prostu. Nie dłubiemy w telefonach, nie czytamy jej nic, nie układamy. Na długo to zapamiętam i skopiuję do codzienności.

Mieliśmy z mężem każdy wieczór taki, jak z ciocią Agą we Wrocławiu (dzięki której miewamy randki). Czasem impreza z barmanem i starszą panią ze Szwecji. Czasem książka na balkonie. Czasem planowanie kolejnego dnia. Czasem nic. Sami. Nie w domu. Jak ja tego potrzebowałam!

Tereny do biegania okazały się średnie. Ale za to robiliśmy razem treningi fitness, a Mimi była najwytrwalszą zawodniczką 🙂 I motywacją, bo jej się chciało zawsze! Chyba czas pomyśleć o kursie fitnessu dla dzieciaków!!!!


No i jesteśmy w domu.

Słońca już co prawda nie ma i musimy sobie na nowo przypomnieć, jak się pracuje, ALE:

Mojemu dziecku minęła absolutna złość i upieranie się jak osioł. Dalej ma swoje zdanie na każdy temat (chwała za to!), ale pozostawia pole do negocjacji i kompromisu. Czy to dlatego, że ona też była zmęczona, czy dlatego, że my odpoczęliśmy i jesteśmy lepsi dla siebie nawzajem i dla niej. W każdym razie zadziałało 🙂

Kilka dni przed wylotem przeczytałam ten tekst: http://www.calareszta.pl/potrzebujesz-10-minut-aby-stac-sie-lepszym-rodzicem/#

Bank napełniony – ale nie tylko ten dziecięcy, bo my też potrzebowaliśmy napełnić swoje. Ucząc się komunikacji z dzieckiem, radzenia sobie z dziecięcymi emocjami, zaskakująco dużo naprawiamy u siebie. Teraz trzeba ten stan pielęgnować 🙂

Nie dajmy sobie wmówić poczucia winy

unnamedChoruje? – Je za mało warzyw!

Ma koszmary? – Ogląda za dużo bajek!

Awanturuje się w sklepie? –  Bezstresowe wychowanie!

Nie przesypia nocy? – Za mało konsekwencji!

Itd…

Itp…

Jeśli coś brzmi znajomo, wyrzuć to świadomie z głowy. A ludzi, którzy to mówią, ze swoich dni. Robię tak dość konsekwentnie, bo zwyczajnie dbam o siebie. I swoją rodzinę.

Jesteśmy najlepszymi rodzicami dla naszego dziecka. Mamy intuicję, której nikt inny nie ma. I wiedzę, której nie ma nikt inny! A dzieci są tak różne, że wielkie osiągnięcie dla jednego to pikuś dla drugiego. Pół biedy, jeśli te głupoty gadają babcie i dziadki. Ale koleżanka?? Inna mama, która ma dziecko, powiedzmy, 3 lata starsze, i twierdzi, że jej córka NIGDY nie uciekała? Ale za to ZAWSZE chodziła chętnie za rękę? Nie wspomnę o tym, że zwykle takie dzieci mówią całymi zdaniami w wieku 1,5 roku. A jako trzylatki mnożą i dzielą. Jak to, jeszcze nie chodzi / nie mówi / nie zasypia samo / nie … ???

unnamed-1Po co to robimy? Macierzyństwo to i tak ogromna dawka wiecznego poczucia winy, że brakło cierpliwości wczoraj. Że źle coś wytłumaczyłam. Że mogłam przewidzieć lepiej. A że może powinnam czytać więcej książeczek. Poświęcać więcej czasu, którego przecież i tak więcej nie mam. Albo już uczyć wiązania buta.

Czasem taki przedszkolak to istna bomba zegarowa. I dla nas stres, że wybuchnie akurat wtedy, jak się spieszymy do pracy. A już na pewno wybuchnie, jeśli będziemy je poganiać. Więc robimy wszystko, by dziecko poszło uśmiechnięte do przedszkola, a my niespóźnione na spotkanie. Co nie zawsze się udaje 😉

Nie porównujmy dzieci – to niby każda wie, a i tak to robimy! Nie porównujmy też siebie. Weźmy pod uwagę, że możemy czegoś nie pamiętać dokładnie, tych nieprzespanych nocy, darcia paszczy w wózku albo plucia pierwszym jedzeniem – choćby w myśl zasady, że złe rzeczy szybko się wypiera 😉 

Dziękuję 🙂

Ciekawią mnie wasze doświadczenia, napiszcie!

 

Blog: skuteczny trening i zdrowa dieta

Blog. Mój blog.

A może by tak… pisać bloga?

blog

Zastanawiam się już od jakiegoś czasu, czy chciałabym pisać bloga. Czy założenie, że ktoś w ogóle będzie chciał moje teksty czytać, to nie zuchwałość i nadmierne poczucie pewności siebie? Założenie, że coś wiem interesującego, że jestem ciekawą osobą i/lub piszę w ciekawy sposób – czy nie jest aby na wyrost? Ale z drugiej strony sobie myślę, że dziewczyny prowadzące fanpejdże zwykle mają też blogi i z pewnością mniejsze umiejętności klikania z sensem niż ja, a więc… let’s see… 🙂 W myśl zasady, że nic nie tracę, a zawsze można przestać – zakładam swoje miejsce na własną pomotaną głowę w sieci.

O czym?

1. Zdrowe odżywianie wpisane w codzienność – tak jest w moim przypadku. Może chcecie wiedzieć, jak to robić, by było łatwo, wygodnie, i by mieć do tego motywację? Dowiedzieć się, dlaczego to ważne, i jak w ogóle ten temat ogarnąć?

2. Aktywność fizyczna wrośnięta w życie – jak ćwiczyć i kiedy, jak trenować skutecznie? I jak to wszystko sobie zorganizować, by się chciało i by nie szło na marne?

3. Dzieci – ja konkretnie posiadam tylko/aż jedno dziecię, i jak każdy rodzic powoli i z coraz większym zaskoczeniem odkrywam w sobie pokłady dziwnych emocji, umiejętności i wrażeń, a macierzyństwo inspiruje mnie do wielu refleksji, działań i zmian.

4. Pasja, satysfakcja zawodowa i własny biznes – to połączenie jest moim sposobem na życie, odkrytym dość niedawno (8 lat w korpo vs 1,5 roku własnej działalności). Chciałabym kiedyś, jakoś, inspirować inne kobiety do realizowania swoich pasji (w moim przypadku punkt 1 i 2) w sposób profesjonalny, konkretny i celowy. Nie wiem, czy osiągam sukces, ale na pewno osiągam swoje cele i jestem szczęśliwa… A czy jest to ciekawe dla jeszcze kogoś poza mną…?

Potrzebuję Waszych odpowiedzi, podpowiedzi, odzewu, znaku życia… Bo bez Was to miejsce na moją głowę nie będzie istnieć 😀 lubię pisać, ale nie aż tak… 😉

Dajcie znać, czy chcecie, bym rozwijała te tematy w tym miejscu…